Brakuje krwi
Świadomość ratowania ludzkiego życia lub zdrowia jest wystarczającym motywem dla honorowych dawców krwi. Brak promocji przez państwo tej idei powoduje, że liczba krwiodawców z roku na rok maleje.
- Oddawanie krwi przynosi wielką satysfakcję i nie można tego z niczym porównać. Fascynuje niezwykle namacalna forma pomocy, jakiej udzielamy – mówi Agnieszka Kryger, atrakcyjna dziewczyna, która niedawno oddała krew dla chorej na leukemię koleżanki z pracy.
Dzięki tysiącom podobnych osób przeprowadza się operacje w szpitalach i ratuje ofiary wypadków drogowych. Ofiarność krwiodawców jest bezcenna.
Oddając krew – darujesz życie
- Liczba honorowych dawców niestety maleje. Musimy do nich wychodzić, organizując ekipy wyjazdowe – mówi Dariusz Piotrowski, dyrektor stołecznego Centrum Krwiodawstwa.
W Warszawie brakuje w tej chwili krwi wszystkich grup Rh (-), a także A oraz 0 Rh (+). Szpitale ratują się, prosząc o pomoc rodziny chorych i uzyskując wsparcie z innych miast. „Oddając krew – darujesz życie” – to hasło towarzyszy działaniom Polskiego Czerwonego Krzyża od ponad 40 lat. Uświadamianie znaczenia życiodajnego płynu w ratowaniu ludzkiego zdrowia to ustawowy obowiązek tej instytucji.
- Brakuje nam środków na działalność promującą honorowe oddawanie krwi. Wiele osób nie ma świadomości, że dziś inni potrzebują krwi, ale jutro w tej samej sytuacji mogą być oni – zaznacza Elżbieta Śmietanka, zastępca dyrektora ds. programowo-organizacyjnych PCK. Ubolewa, że propagowaniem krwiodawstwa nie zajmują się media publiczne.
- Dziś liczy się kasa i akcje społeczne traktowane są jak towar. A wszystko kosztuje: od druku informatorów dla potencjalnych kandydatów na dawców, po plakaty i reklamy społeczne w mediach. Czasem możemy liczyć na jednorazowe wsparcie, ale generalnie telewizje, także publiczna, nastawione są na działalność komercyjną. Z okazji Światowego Dnia Czerwonego Krzyża 8 maja próbowaliśmy namówić dziennikarzy na przypięcie specjalnych znaczków. Tak robią w tym dniu żurnaliści w innych krajach. Żadna z telewizji nie podjęła tego pomysłu. O potrzebie oddawania krwi mówi się w sytuacjach alarmowych, gdy na przykład brakuje jej na planowe operacje, albo dochodzi do jakichś kataklizmów. Wtedy Polacy – jako ludzie bardzo spontaniczni – czują, że muszą pomóc. Zapominamy, że krwi potrzebuje codziennie tysiące ludzi. Bez życiodajnego płynu oddawanego systematycznie, doszłoby nieraz do tragedii – podkreśla E. Śmietanka.
Spontaniczność gdańskich studentów
W okresie wakacji, kiedy dochodzi do największej liczby wypadków drogowych, tradycyjnie krwi brakuje, gdyż większość dawców wyjeżdża na letni wypoczynek. Aby ratować sytuację, niektóre centra właśnie wówczas przeprowadzają głośne kampanie.
- Dysponujemy nowoczesnym ambulansem, dlatego rocznie organizujemy ponad 100 akcji wyjazdowych. W pierwszą sobotę lipca po raz kolejny przeprowadzimy kampanię: „Podaruj krew – uratujesz życie”. Co roku zgłasza się wówczas ponad 300 osób. Zorganizujemy ją w Centrum Gemini i Nadbałtyckim Centrum Kultury – zapowiada lek. med. Małgorzata Szafran z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Gdańsku.
W każdy czwartek kolorowy ambulans stoi pod gdańskim kinem „Krewetka”, zaś po kilka razy w miesiącu lekarze i pielęgniarki Centrum jeżdżą do Stoczni Gdańskiej, a także Pucka, Gniewu, Sztumu i Jastarni. Dzwonią przedstawiciele rozmaitych organizacji i pracownicy trójmiejskich przedsiębiorstw, pytając, czy na ich terenie można zorganizować akcję. Chętnie oddają krew gdańscy policjanci.
- W Polsce jest bardzo mało krwiodawców. Na 1000 mieszkańców przypada rocznie zaledwie 30 donacji (oddań krwi – dop. kś). Są kraje, w których ten wskaźnik kształtuje się na poziomie dwu-, trzy-, a nawet czterokrotnie wyższym. U nas, przy niskim poziomie świadomości, promocja jest koniecznością. Nie możemy sobie pozwolić na to, by siedzieć i czekać aż krwiodawcy nas znajdą – nie ma wątpliwości dr Małgorzata Szafran. – Każda akcja to możliwość znalezienia nowych dawców. Tylko podczas jednej z nich, na Politechnice Gdańskiej, zgłosiło się blisko 400 studentów. Wielu żałowało, że na terenie uczelni byliśmy zaledwie przez dwa dni, bo nie wszyscy chętni zdążyli oddać krew. Ci młodzi ludzie są wspaniali, bo w ogóle nie stawiają popularnego dziś pytania: „Co my będziemy z tego mieli?”. Na Politechnice funkcjonuje nawet klub honorowych dawców „Młodzi” i to sami studenci zgłosili się do nas – powiedziała nam dr Szafran.
Jest ambulans – brakuje pieniędzy na benzynę
Na organizowanie ekip wyjazdowych i promocję idei krwiodawstwa potrzeba jednak pieniędzy. Doktor Szafran pamięta, że jeszcze kilka lat temu gdańskie centrum otrzymywało ulotki promocyjne z PCK. Dziś zdane jest na siebie.
- Inne kraje wychowują krwiodawców już w szkołach, uświadamiając, jak drogocennym darem jest krew. Media inicjują rozmaite akcje. W Polsce – krwiodawcom odebrano nawet bezpłatne leki, które są niezbędne podczas systematycznego oddawania krwi – powiedziała „TS” dr Małgorzata Szymczyk-Nużka, kierownik działu metodyczno-organizacyjnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa we Wrocławiu.
Źródło: Tygodnik Solidarność
